A kiedy pacjent chce odejść…

Gdy zwracałem jej wprost uwagę, że jej „nowa postawa” prowadzi do destrukcji naszego małżeństwa, odpowiadała wtedy, że „nigdy jeszcze tak dobrze między nami nie było”, co było oczywistym kłamstwem, gdyż nasze stosunki stawały się coraz bardziej napięte. Taki był efekt dalszego udziału mojej żony w tej „grupie”, że postępowała jej izolacja od rodziny, wykorzystywanie każdej chwili na wysyłanie poczty elektronicznej, czekanie na kolejny wyjazd „na grupę”. W związku z nasilaniem się takiego zachowania żony, coraz częściej dochodziło między nami do konfliktów. Żona jednak, „nic sobie z tego nie robiła”, nie dostrzegała niekorzystnych zmian w jej zachowaniu i zagrożenia dla rodziny i naszego związku.

Gdy żona wreszcie w dniu 20 grudnia 2006 r. zatelefonowała do prowadzącego, aby poinformować go o swojej decyzji rezygnacji z udziału w „grupie”, została zastraszona przez terapeutę. Groźba POLEGAŁA NA TYM, ŻE GDY ŻONA OZNAJMIŁA MU O PRZERWANIU TERAPII, ZACZĄŁ JA STRASZYĆ NAWROTEM CHOROBY NASZEJ CÓRKI, mówiąc, że:  CÓRKA PONOWNIE ZACHORUJE, WIESZ CZASAMI DZIECI NIE DOŻYWAJĄ,  A CHORZY SĄ JAK ROŚLINKI”. TA SYTUACJA ZANIEPOKOIŁA MNIE , CO SPOWODOWAŁO, ŻE OSOBIŚCIE PRZEPROWADZIŁEM ROZMOWĘ Z terapeutą XXX. ROZMOWA MIAŁA GWAŁTOWNY PRZEBIEG. ZAŻĄDAŁEM, ABY USZANOWAŁ DECYZJĘ ŻONY I ODSTĄPIŁ OD JAKIEGOKOLWIEK WPŁYWANIA NA JEJ WOLĘ. WTEDY terapeuta  XXX ZACZĄŁ I MNIE ZASTRASZAĆ, WYRAŻAJĄC SIĘ WPROST, ŻE „JEŻELI ŻONA PRZERWIE TERAPIĘ, CÓRKA ZACHORUJE. Kiedy W OSTRYCH SŁOWACH ZWRÓCIŁEM MU UWAGĘ, ŻE POSTĘPUJE NIEETYCZNIE, ŻE TO SĄ NIEDOPUSZCZALNE GROŹBY I SZANTAŻ, terapeuta XXX ZACZĄŁ MNIE STRASZYĆ SWOIMI PRAWNIKAMI. (wyróżnienia oryginalne, nazwisko terapeuty usunięte)

W maju, 2007 sprawa została zgłoszona do PTP.  Listopad, 2007 – Sąd Koleżeński PTP sprawę umorzył.

Reklamy